Basia -"Zyj aby kochac"

Chciałabym napisać kilka słów o dobroci mojej siostry. Bez Basi wspaniałomyślności i dobroci nie mielibyśmy miejsca do spotkań i wspólnej praktyki, nasza grupa już prawie od pięciu lat spotyka się w Basi mieszkaniu,pomimo tego ze jest to niewielkie 2 pokojowe mieszkanie z pełną radością nam je udostępnia. Przechowujemy tam również wiele naszych rzeczy i nasze tanki wiszą na ścianach. Basia teraz praktykuje w naszej grupie ale początkowo tylko sympatyzowała z tym co robimy i pomagała nam bez warunkowo. Również kiedy przyjeżdżam do Polski, aby pomóc w organizacji wizyt Rinpocze itp,oddaje mi swoją sypialnię, która przez okres 3 miesięcy i dłużej zamienia się w biuro.Basia również zaangażowana jest w praktykę Live to Love, 2 razy w tygodniu służy swoją pomocą chorym w szpitalu, na oddziale chemioterapii. Dzięki Basia.

"Oso-podobna"

Około miesiąca temu byłyśmy z Basią w kuchni, kiedy owad podobny do osy (wygląda jak dwie osy złączone razem na długość) wleciał przez okno. "Oso- podobna" fruwała naokoło kuchni, po czym znalazła sobie miejsce w starym młynku do kawy, który stał wysoko na szafce. Po znalezieniu sobie nowego domu cały dzień wlatywała i wylatywała przez przez okno przygotowując w młynku prawdopodobnie gniazdo. Byłyśmy trochę zaniepokojone i przestraszone czy nas nie ukąsi,bo była duża i dziwnie wyglądała. Basia zadecydowała że ma dosyć i schowała młynek. I wtedy się zaczęło, osa w panice poszukiwała swojego domku, fruwała naokoło kuchni i wyglądała na bardzo zaniepokojoną .Naprawdę było to przykre, widzieć ją taką. Za kilka godzin kiedy wróciłam do kuchni zobaczyłam młynek na starym miejscu i i szczęśliwą osę. Był to bardzo miły "Żyj aby Kochać"gest, przez kilka następnych dni oglądałyśmy szczęśliwą osę zadomowioną w swoim domku.

Gołąb

Następnym naszych gościem był gołąb który zaczął regularnie przesiadywać na parapecie okna. Był bardzo chudy i nie miał piór na szyi, wyglądał bardzo smutnie i beznadziejnie. Kiedy Basia zobaczyła że go karmię była trochę na mnie zła, ponieważ miała niemiłe doświadczenia z brudnymi i hałaśliwymi gołębiami na swoim balkonie. Nie czuła za wiele sympatii do niego,ale jej dobre serduszko nie wytrzymało długo,i obydwie zaczęłyśmy mówić słodkie słówka do ptaszka i dokarmiać go nasionkami, wszystkim czym mogłyśmy się podzielić. Przylatywał codziennie, zjadał trochę jedzenia ale wyglądało że najbardziej lubi przesiadywać w naszym towarzystwie kiedy jesteśmy w kuchni. Szkoda ze nie sfotografowałam go jak był smutny i chory wtedy dopiero była by widoczna różnica w jego wyglądzie. Jego piórka odrosły, ale to co było wspaniałe to zobaczyć jego oczy, wyglądał szczęśliwie!
Może myślicie że to głupiutkie historie, ale dla naszej czwórki były pełne znaczenia, chciałam się nimi z wami podzielić. Dzięki za przeczytanie :) Pema Khandro
P.S Przepraszam za bardzo opóżnione tłumaczenie, oryginał był na stronie Live to Love' kilka miesięcy temu. Jestem nieobecna w Polsce, na odosobnieniu w Indiach.

Serdecznie pozdrawiam, miłych Świąt, P.K