2010
Indie chluba świata
25 maja 2010

Jak wszyscy wiecie, wczoraj w Delhi, nasz szacowny Kyabje Kunga Rinpocze przyjął w moim imieniu nagrodę Bharat Jyoti czyli Nagrodę Chwały Indii. Dziś wręczył mi ją.
Byłem bardzo zaskoczony, gdy dowiedziałem się o przyznaniu mi jej, bowiem jest wielu wspaniałych ludzi, którzy zasługują na ten honor bardziej niż ja. Niestety, napięty kalendarz moich zajęć nie pozwolił mi na osobiste odebranie nagrody, więc byłem szczęśliwy, iż nasz Kyabje Kunga Rinpocze zechciał to zrobić w moim imieniu.
Jest to dla mnie zachętą i sądzę, że nagroda ta została przyznana nie tylko mnie, ale też wszystkim moim kolegom, którzy pracują przez wiele kolejnych żywotów po to, by pomóc wszystkim istotom, a także wszystkim moim przyjaciołom i studentom, którzy nie bacząc na własną trudną sytuację cały czas wspierają moją działalność i wykonują moje życzenia.
Mam dla naszego narodu wielki szacunek i jestem szczęśliwy, że mam możliwość otrzymania tej nagrody Indyjskiego Międzynarodowego Towarzystwa Przyjaźni.
Jednocześnie dziękuję wszystkim w imieniu moich ludzi i Linii Drukpa. Indie to kraj, w którym Budda osiągnął oświecenie i rozpoczął swoje pokojowe, święte nauczanie,
dlatego my, praktykujący buddyzm uważamy je za święty kraj. Dla mnie osobiście otrzymanie tej nagrody w świętym miesiącu Saga Dawa jest znakiem bardzo pomyślnym.
Uprawiając własną Naturę
Kilka dni po Dniu Matki, 14 maja rozpoczął się święty miesiąc Saga Dawa. Mam nadzieję że ci z was którzy podążają za kalendarzem lunarnym i praktykują duchowość nie zapomnieli o tym. Jest to bardzo święty miesiąc, w którym czci sie narodziny, oświecenie i odejście Buddy. Jak zwykle, nasi praktykujący na Druk Amitabha Mountain są bardzo zajęci formalną praktyką i wieloma innymi działaniami przynoszącymi korzyść czującym istotom. Jestem bardzo dumny, że mogę być tutaj, aby dawać im moralne wsparcie, poprzez nauki i wszelkiego rodzaju wzajemne oddziaływania, jako że my wszyscy potrzebujemy pozytywnie, wzajemnie oddziaływać na siebie. W ten sposób jesteśmy w stanie wspierać się wzajemnie i przynosić jedni drugim pożytek, i to nie tylko w stosunku do ludzkich istot, ale również zwierząt, roślin, wiatru, powietrza, wody, słońca, księżyca, deszczu itp. Wszystkie elementy w przyrodzie i wszystkie czujące istoty w rzeczywistości są naszymi przyjaciółmi i wspierają nas, jeżeli naprawdę wiemy jak oddziaływać na nie pozytywnie, ze zrozumieniem i docenianiem. Tak samo jest z naszą własną naturą. Z powodu braku interakcji tracimy kontakt z naszą własną naturą, jesteśmy zagubieni i popadamy w różnego rodzaju kłopoty. Najwięcej z nich jest rezultatem braku interakcji z naszą naturą, oraz braku zrozumienia i doceniania naszej natury. Prosimy się o kłopoty! Tak jak ci, którzy kochając ogrodnictwo, opiekują się kwiatami i roślinami, czynią ogród pięknym, i my musimy uprawiać naszą własną wewnętrzną naturę, a wtedy nasz własny wewnętrzny ogród będzie promieniować twórczym pięknem dla pożytku innych.
Umiejętność doceniania
Nasz kochany Kyabje Satrul Rinpocze gawędził ze mną kilka dni temu. Interesowała mnie bardzo sytuacja w Gyekundo. Nie mogłem też uwierzyć, że nie doznał uszczerbku
żaden z naszych klasztorów, bowiem dużo czytałem o tej sytuacji i sama myśl o zniszczeniu w przeciągu kilku sekund wielu świętych miejsc była bardzo bolesna. Jak
wszyscy wiecie, byłem w Nangchen po raz pierwszy w 2007 roku i żeby udać się dalej, musieliśmy wszyscy zatrzymać się w Gyekundo. Był to dla mnie wspaniały czas, ze wszystkimi przyjaciółmi, studentami i kolegami,
którzy tam byli. A więc myśl, że niektóre z tych świętych budowli zostały całkowicie zniszczone, przypomina mi o prawie karmy oraz o nietrwałości. Poprosiłem już wszystkie nasze klasztory w Himalajach o modlitwy, a także
dedykowanie wszystkich modlitw tej sprawie.
Jestem bardzo szczęśliwy, że rząd chiński i wielu tybetańskich mistrzów dużo robi na rzecz zbierania funduszy. Na razie oprócz modlitw i przesyłania naszych serdecznych życzeń nie robimy w tym zakresie tyle, co dla ofiar cyklonu Myanmmar i wielu innych tragedii oraz katastrof. To, co możemy zrobić z naszej strony, to pilne modlitwy za tych, którzy zmarli na skutek trzęsień ziemi. Prosiłem o nie wiele moich szkół i klasztorów, ale nie
tylko to, myślę, że na Tashi Dawa, które wypada w październiku, poprowadzę podążających i oddanych praktykujących pieszo w dół do Bodhgaya na intensywne modlitwy dedykowane w intencjii ofiar tej tragedii. To myśl, która przyszła mi do głowy przed chwilą, nikomu
Łącząc się duchem
Rano 14 kwietnia, gdy tysiące z nas wciąż robiło kory przy Stupie Swayambhunath, otrzymałem szokujące wiadomości o wielkim trzęsieniu ziemi w Gyegu czy Yushu. Byłem bardzo zmartwiony tą sytuacją, szczególnie, iż byłem w tym pięknym miejscu w 2007 roku i spędziłem z tamtejszymi mieszkańcami wspaniałe chwile. Najpierw
powiedziano mi, że zaginął Tulku Heruka, ponieważ studiował on w Szkole dla Tulku w Gyegu. Nie było też wiadomości od Kyabje Satrul Rinpocze i jego ukochanego syna, naszego młodego Kyabje Adeu Rinpocze. W końcu, dzięki informacjom telefonicznym od moich przyjaciół w Pekinie i tym, którzy byli z Kyabje Lhachok Rinpocze w Malezji, dowiedziałem się, że wszyscy są bezpieczni i żaden z naszych klasztorów nie został dotknięty trzęsieniem ziemi. Znaleziono tu i tam jakieś spękania, ale nasi wszyscy szacowni mistrzowie, mnisi i mniszki są bezpieczni.
Pisząc stąd, gdzie jestem
Wietnamscy wyznawcy znów tak ciężko pracowali z powodu mojej wizyty. Chcę skorzystać ze sposobności, żeby dowiedzieli się, iż naprawdę doceniam ich trudną pracę i wysiłek, oraz że jestem bardzo dumny z tego powodu, że Kyabje Khamtrul Rinpocze Jigme Pema Nyinjadh bardzo uprzejmie i aktywnie prowadził praktykujących naszej szkoły Drukpy w Wietnamie, mimo tego, że był bardzo zajęty przygotowaniem do drugiego ADC. To nie błahostka. Przy wsparciu naszej kochanej Jetsunmy Tenzin Palmo oraz wszystkich moich kolegów, przyjaciół i studentów wszystko udało się bardzo dobrze. To wielki dar nie tylko dla mnie czy dla linii, ale też dla wszystkich istot. Czuję, że jak długo jesteśmy w stanie rozprzestrzeniać przesłanie miłości, mądrości i wszystkich pozytywnych wibracji, wszelkiego rodzaju działania są wielką sprawą.
Dzigme - sposób życia
Dzigme - jak wszyscy wiecie, znaczy po tybetańsku „Nieustraszony". To rodzaj odwagi, jaką powinniście rozwijać żyjąc na tym świecie. Nie znaczy to, że musicie nieustraszenie niszczyć coś czy kogoś. Nie sądzę, iż to jest „dzigme" - myślę, że bardziej jest to postawa tchórzliwa, bowiem nie lubicie czegoś lub kogoś, nie chcecie tego czegoś czy kogoś już więcej widzieć, nie możecie już znieść widoku tego, a więc chcecie to zniszczyć - oznacza to, że jesteście słabi, a nie jesteście nieustraszeni czy odważni.
Czuję, że wielu z nas brakuje odwagi, żeby spojrzeć na siebie w lustrze, ale zawsze patrzymy na innych przez szkło powiększające, czasem nawet dostrzegamy kurz w ich porach i narzekamy, że są brudni. W ten więc sposób sprawiamy, że sami jesteśmy żałośni, negatywni i słabi. Przede wszystkim, powinniśmy mieć odwagę, by spojrzeć w lustro i jasno ujrzeć siebie. Poznanie własnych braków to też odważny sposób życia, ponieważ tylko wtedy, gdy znacie własne braki i przyznajecie się do nich, możecie postawić się i powiedzieć: „Dobrze, teraz muszę się poprawić. Muszę się zmienić". Bardzo ważne jest poznanie własnych zdolności i możliwości; jeśli nie potraficie sprostać zadaniu czy też nie możecie poradzić sobie z zadaniem, o jakie jesteście proszeni, powinniście po prostu, bez ociągania, poddać się, wrócić do swego zwierzchnika i pozwolić mu przekazać to zadanie komuś, kto wykona je lepiej. Poddanie się, poddanie własnego ego to wielki, nieustraszony sposób życia.
Gruntowne porządki
14 lutego 2010

Byłem bardzo zajęty sprzątaniem mojego pokoju, i nie chodzi o to, że nie jesteśmy czyści, ale sądzę, że oprócz przesądu jest też w tym trochę prawdy. Prawdą jest to, że wszystkie zanieczyszczenia i nieczystości jakie nagromadziliśmy w ubiegłym roku, nie są pożądane na nadchodzący rok. W tym znaczeniu zdecydowanie nie można mówić, że jest to przesądem. Nagromadzenie zanieczyszczeń i nieczystości utrudni postęp w życiu, a w naszym przypadku utrudni osiągnięcie sukcesu w naszych działaniach przynoszenia pożytku innym, więc chociaż nie jestem przesądny, wierzę w tego rodzaju tak zwane "przesądy".
Większość tradycji powiada, że starocie takie jak stare ubrania czy stare nieciekawe rzeczy przynoszą nieciekawą energię, która spowoduje nieciekawe wydarzenia w naszym życiu. Jak zawsze mówię, część tradycyjnych zwyczajów jest bardzo prawdziwa i powinniśmy ich przestrzegać, aczkolwiek część z nich jest zupełnym nonsensem i za tym nie powinniśmy podążać.
Wczoraj od rana do wieczora, a nawet do północy, wszyscy praktykujący tutaj, na Druk Amitabha Mountain, zarówno mniszki, mnisi, jak i świeckie osoby, wszyscy byli bardzo zajęci sprzątaniem. Byłem bardzo szczęśliwy będąc pośród nich i widząc jak wspinają się na okna, niczym alpiniści na Mount Everest. Było doprawdy niezwykłe, widzieć ich tak pełnych poświęcenia, bez potrzeby mówienia aby to robili. Byli bardzo szczęśliwi, że to robią.
Przygotowania do Nowego Roku
7 lutego 2010
Praktyka Kilaja Drubpa rozpoczęła się dzisiaj, zaledwie kilka godzin temu i będzie kontynuowana aż do Księżycowego Nowego Roku. A to oznacza że oczyszczane są wszystkie negatywności kończącego się roku, po to abyśmy wszyscy, niezliczone czujące istoty, rozpoczęli nowy Rok Księżycowy z wielką pomyślnością, pokojem i pożytkiem, co jest celem naszego życia. Czy nam się to podoba czy nie, zawsze mamy zewnętrzne, wewnętrzne i sekretne problemy i przeszkody. Dlatego nie możemy praktykować Miłości i Współczucia płynnie i z powodzeniem. Kiedykolwiek, gdy chcemy zrobić coś pozytywnego i pożytecznego dla nas i dla innych, pojawiają się na drodze przeszkody i nic nie możemy zrobić bez zmagania się z nimi. Tak więc tego rodzaju praktyka jest wykonywana przed początkiem roku Księżycowego, aby każdy rok był lepszy niż poprzedni. Wierzę że we wszystkich duchowych klasztorach, zwłaszcza tych Wadżrajany, wszędzie na świecie praktykujący wykonują jakiś rodzaj tego typu praktyk, z podobną wiarą, zaufaniem i oddaniem. Niektórzy ludzie mogą pomyśleć, że jest to zabobon. Dobrze, można to nazwać jakkolwiek, nawet w obcym języku, jeśli chce się wymyślić opowieść, jeśli chce się stworzyć konwersację, można robić co tylko się chce, od zaprzeczania do potwierdzania, od potwierdzania do zaprzeczania. Tak długo jak to działa, w co wierzę, kto troszczyłby się co sądzą inni. Najważniejsze, że to działa i przynosi rezultaty, szczególnie gdy jest wykonywane szczerze i z czystą motywacją.
800 mniszek na Drubpa i drugie ADC
Środa, 27 stycznia 2010
Jest wielka nowina dla was wszystkich. Wspólnie postanowiliśmy nadać większe znaczenie Avalokiteśvara Drubpa, które będzie miało miejsce tuż przed rozpoczęciem drugiego ADC (Doroczne Zgromadzenie Drukpy). W sumie zbierze się razem 800 mniszek z naszej linii, wraz z 70 mniszkami z klasztoru naszej umiłowanej Jetsunmy Tenzin Palmo oraz z klasztoru Kyabje Sengdrak Rinpocze. Zamiast tylko 4 dni, sądzę, że powinniśmy zmaksymalizować te kontakty i rozpocząć.
Drubpa 31 marca a zakończyć rano II ADC. Dla mnie naprawdę jednym z najważniejszych wydarzeń mojego życia będzie zobaczenie, jak zbiorą się razem wszystkie nasze praktykujące mniszki, praktykujące dla dobra wszystkich istot.Z całego serca pragnę podziękować Jetsunmie oraz członkom komitetu Kyabje Sengdrak Rinpocze, jak również naszym mniszkom z Druk Gawa Khilwa za spełnienie mojego życzenia. Dziękuję wam!
Moja pierwsza wizyta w Hamburgu
Środa. 6 stycznia 2010, 22:53

Od mojego przyjaciela Petera Vogela, słynnego zawodowego fotografa, dostałem ponad sto zdjęć z mojego tam pobytu, ale niestety nie mam czasu, żeby je wszystkie tu umieścić. Pomyślałem, że byłoby miło pokazać wam, co robiłem, to wszystko. Jak wiecie, wszędzie, gdzie się udaję, zdarza się wiele rzeczy. Nie uważam za mądre, żeby je wszystkie tu umieszczać, prowokując wasze oczekiwania. To nie jest dobre ani dla mnie ani dla was.
Nie jest dobre dla czytelników, ponieważ posiadanie zbyt wielu oczekiwań szkodzi praktyce duchowej. Jeśli chodzi o mnie, gdybym miał relacjonować wszystko, każdą moją chwilę, pochłaniałoby to zbyt wiele czasu i energii. Na koniec dnia byłbym z pewnością wyczerpany. Więc nie chcę się wyczerpywać i jednocześnie nie chcę pobudzać waszych oczekiwań. A jednak, ponieważ jest to moja pierwsza wizyta w Hamburgu, sądzę, że miło będzie podzielić się z wami.
Muszę powiedzieć, że, tak jak to dostrzegam z ich działań, moi tutejsi przyjaciele i studenci włożyli wiele wysiłku na rzecz Live to Love. Jak powiedziałem, ponieważ jest to moja pierwsza wizyta w Hamburgu, dla waszej wiadomości przekazuję trochę informacji, oczywiście nie będziecie oczekiwać, że znajdzie się tu wszystko - nie ma na to sposobu, przykro mi!
Zdjęcia - www.drukpa.org
2009
Ostatni dzień 2009 roku
Czwartek, 31 grudnia 2009, 22:53
Jestem tu ze starymi i nowymi przyjaciółmi z różnych zakątków tego świata. A jednak, dziwne, tęsknię za tym, skąd przybyłem. Zdaje się, że chodzi o mój dom. Normalnie nie odczuwam tak tej tak zwanej tęsknoty za domem, a nawet nieągają nas w tarapaty, nie sądzę, żeby było coś złego w prowadzeniu dobrej jakości życia, w posiadaniu dobrej jakości materiałów i „dobrej jakości” przyjaciół, dlwiem właściwie, gdzie jest mój dom. Zwykle mam wielkie trudności z odpowiedzią na pytania w rodzaju „Skąd pochodzisz?”, „Gdzie jest twój dom?”
Zawsze czuję się u siebie tam, gdzie życie ma jakość dla mnie i innych. Cóż, chyba się starzeję i czuję się trochę inaczej niż zazwyczaj.
Przedwczoraj zacząłem dawać nauki i jak zwykle, ludzie są mili i oddani, jeśli chodzi o przyjmowanie nauk. Wczoraj Drubpon Ngawang oprowadził mnie pokrótce po różnych pokojach i biurach. Bardzo przyjemnie było widzieć wokół całą dzielną załogę, a wszystko, co tu mamy jest bardzo dobrej jakości, co dużo dla mnie znaczy. To mówi mi, że przynajmniej ktoś na tym świecie dba o dobro linii, na rzecz innych.
Następne wieści z Domu
20 grudnia 2009
Wszystkie lampki ofiarowane Buddom i Bodhisattwom właśnie zapaliły się w świątyni. Możecie sobie wyobrazić jak wielką zasługę zgromadził Rigdzin Namgyal - sponsor wszystkich tych elektrycznych świateł. Nicolas Jigme Namgyel montując je także zyskał wielką zasługę. Jestem prawdziwie pełen uznania wobec wysiłku, który obaj uczynili utrzymując niezwykłą motywację. Z powodu mojej szczerej wdzięczności ,kilka godzin temu wykonałem modlitwę ofiarowania lampek. Początkowo myślałem, że będę to robić sam, lecz niespodziewanie wszystkie mniszki i mnisi z ośrodka odosobnień Druk Amitabha dołączyli do mnie w modlitwie. W rezultacie było nas 300. Czuję, że to naprawdę dobry omen.
Jutro Nicolas będzie nadal pracował nad oświetleniem. To nie żart. Zainstalowanie tego wszystkiego jest bardzo ciężką pracą. On jednak robi to, będąc pełnym miłości, pasji i oddania dla linii, oraz by służyć wszystkim czującym istotom, ofiarując lampki tym, których ślepota i ignorancja wobec własnego życia nie pozwala zapalić w sobie świateł wrodzonej mądrości.
Ofiarowanie lampek dokonywane z czystą motywacją niesienia pożytku innym, jest tak naprawdę bardzo skuteczną metodą rozwiewania własnej niewiedzy. Światło symbolizuje wielką mądrość. W mroku wystarczy nam zapalić jedną świeczkę, a ciemność zniknie. Ofiarowanie lampek dla Buddów i Bodhisattwów nie oznacza, że ich potrzebują, to właśnie my w naszej niewiedzy potrzebujemy rozświetlenia własnej wewnętrznej ciemności. W dzisiejszych modlitwach prosiłem i życzyłem szczęścia wszystkim istotom, oby wszystkie one osiągnęły oświecenie i wolność od cierpienia.
Dziękuje wam Rigdzin i Nicolas.
Czym jest Oświecenie
Jakoś tak się składa, że zawsze gdy mówimy o "oświeceniu", łatwo i wygodnie jest nam myśleć o nim jako o "emeryturze". Z przykrością stwierdzam, że wcale tak nie jest. Oświecenie znaczy "siła", co oznacza, że musisz rozwinąć doskonałą "siłę", by móc pomagać innym. Większość ludzi sądzi, iż bycie oświeconym, odnosi się do stanu, w którym będą czymś zbliżonym do posągu- siedząc w miejscu, niczego nie robiąc i odpływając. Zazwyczaj nazywam to "ziemniakiem lub warzywem". Jeśli więc myślicie w ten sposób, nie mówicie o oświeceniu, lecz czymś przypominającym doczesną emeryturę, która jest zbyt nudna, by o niej nawet myśleć.
"Oświecenie" oznacza "doskonałą siłę", która jest ostatecznym rezultatem "doskonałego zrozumienia" lub też rozwinięcia: doskonałej mądrości, doskonałej miłości i doskonałego współczucia. Stanie się Buddą czy osiągnięcie oświecenia oznacza, iż stajesz się "Doskonałą Istotą", która posiada "Doskonałą Siłę". Jak możesz osiągnąć "Doskonałą Siłę"? Można ją rozwinąć jedynie dzięki pozbawionemu samolubnych motywacji i skłonności pomaganiu innym.
Powrót do domu
24 października 2009
Znowu przypisujemy wydarzanie się wielu naturalnych katastrof prawu karmy. Faktycznie nic nie jest wyłączone spod działania karmy, czy jesteście zaangażowani w dobre czy złe działania, obie drogi przyniosą rezultat. My ludzkie istoty jesteśmy bardzo dziwni, kiedy robimy dobre rzeczy, oczekujemy bezzwłocznie pozytywnych rezultatów, nie myśląc o tym że w wielu poprzednich eonach nagromadziliśmy wiele negatywnej karmy. Ale kiedy robimy złe rzeczy, szczególnie dla naszej własnej egoistycznej i czasowej przyjemności, takie jak niszczenie innych, stwarzanie szkód w naszym własnym środowisku naturalnym, przynoszenie cierpień tym których postrzegamy jako naszych wrogów, to zawsze modlimy się abyśmy nie cierpieli z powodu negatywnych rezultatów. I czasami te osoby które są pełne brawury mogą nawet myśleć że są poza prawem karmy.
Zyj barwnym życiem
Środa, 29 lipca 2009 20:16
W końcu po tygodniu wysiłków i uczenia się nowych technik mojej nowo zaprojektowanej strony internetowej, z dumą ogłaszam oficjalnie, że ma ona nowy wygląd. Podziękowania
dla grupy nowych, uczynnych przyjaciół, których spotkałem tutaj w Indiach. Indie to nie tylko wzniosły kraj Arhatów czy Phagpy, to kraj pełen geniuszy. Kocham je!
Wybrałem ten projekt i program, ponieważ jest łatwiejszy w obsłudze niż stary. Odwiedziłem strony prawie wszystkich moich ośrodków. Wiele radości sprawiło mi patrzenie na ich wygląd i zamieszczone na nich zdjęcia. Najważniejsze, żeby nie tylko mieć stronę, lecz także by dostarczać świeżych informacji i relacji.
Zanim zapomnę- chcę wyrazić wdzięczność Drubpon Ngawangowi oraz wszystkim członkom Drukpy z Europy i Wielkiej Brytanii. Byliście w moim imieniu wspaniałymi gospodarzami, podczas ostatniej wizyty naszej drogocennej Dzietsynmy Tenzin Palmo, a teraz także Kyabje Drukpa Choegona Rinpocze Ngawanga Tenzin Chokyi Gyatso. Dzietsynma powiedziała mi osobiście, że Drubpon Ngawang to prawdziwy klejnot naszej linii, oraz że naprawdę cieszyła się, przebywając w jego towarzystwie oraz całej tamtejszej rodziny Drukpy. Dziękuje wam wszystkim za podzielenie się ciepłem i miłością z naszą Dzietsynmą i
Kyabje Drukpa Choegonem Rinpocze.
Jestem zaskoczony, widząc w sekcji ankiet kilka osób, które wolą stary wygląd mojej strony.
Sam jednak, niezależnie od wyników głosowania, wolę nowy. Aczkolwiek zawsze jestem zainteresowany wiedzą o tym, co myślą ludzie.
Ekscytacja i radość duchowa Yatra
15 lipiec 2009
Kiedy ukończyłem Pad Yatra, wielu ludzi przyszło do mnie, mówiąc, iż jest im przykro, że miałem tak trudne chwile w Shingola- dwa dni bez jedzenia i schronienia. Byłem całkiem zszokowany, słysząc ich życzliwe uwagi, ponieważ najlepsze i najbardziej ekscytujące chwile z całej pad yatra spędziłem w Shingola. Wciąż pamiętam to tak przejrzyście. Czemu my ludzkie istoty zawsze robimy hałas z powodu małych rzeczy? Pomyślcie po prostu- jak moglibyśmy przetrwać bez jedzenia przez dwa dni? Niemożliwe by przetrwać nawet jeden dzień. Właściwie przez dwa dni czekaliśmy na muły i konie. Mieliśmy namioty, chociaż nie wszystkie przybyły z nami i musieliśmy zmieścić więcej osób w jednym namiocie, a niektórzy nie mieli śpiworów, które były na mułach, mieli więc trochę więcej trudności, nie jest to jednak zbyt wielki problem.
Najbardziej ekscytującą częścią podróży było dla mnie przekraczanie. Shingola.
Jedynym zmartwieniem dla wszystkich było bezpieczeństwo mułów i koni.
Nie mogły po prostu iść w topniejącym śniegu, ślizgały się i wiele razy upadały.
Było nam przez nie bardzo przykro. Jako praktykujący Live to Love, mnisi i mniszki, wzięli bagaże z mułów i koni, by te wspaniałe zwierzęta mogły iść bezpiecznie. Był to więc jedyny mały problem, który mieliśmy, poza tym wszyscy spędziliśmy ekscytujące i radosne chwile.
Duchowa Jatra
Duchowa Jatra rozpoczęta 25 maja 2009.
To jest jedyne miejsce, gdzie mam przynajmniej powolne połączenie i chwilę czasu, żeby zanotować coś w czasie drogi. Powolność łącza nie pozwala mi niestety załadować zdjęć, które dotychczas zrobiliśmy. Mam nadzieje, że strona Pad Yatra zdoła podzielić się z wami fotografiami, żebyście przynajmniej mogli wiedzieć co się dzieje.
Wielu ludzi pytało mnie czy zdołaliśmy osiągnąć liczbę 100 milionów mantr Vajra Guru. Jestem szczęśliwy, mogąc powiedzieć "Tak!" Drukpa Wietnam zrobiła najwięcej,bo aż 20 milionów mantr, następnie uczestnicy z Indii, Francji, Nangchen, każdy z tych regionów zrobił dodatkowe 5 milionów, także Malezja i Hongkong, które dodały następne 2 miliony. Byłem nawet zaskoczony, że otrzymaliśmy pół miliona z Bhutanu, a wiele miejsc, które nie brały udziału poprzednio, dołączyło w drugiej sesji. To dobra wiadomość dla nas wszystkich. Mam ponadto nadzieję, że dzięki dobremu nawykowi zbudowanemu przez ostatnie kilka tygodni zaczniemy pilniej praktykować.
Dostaję informacje o przyjaciołach i uczniach, którzy odeszli z powodu raka i dziwnych nieuleczalnych chorób. Wielu z nich nie mogło znaleźć wokół siebie duchowego mistrza, który poprzez modlitwy pomógłby im przejść przez bardo. Jeden z członków ich rodzin poprosił mnie, żebym powiedział mu kiedy umrze, żeby mógł przeprowadzić się do Druk Amitabha Mountain, gdzie mógłby przygotować się do śmierci, a moje mniszki były przy nim. Właściwie to nie jest temat do żartów, ponieważ wszyscy powinniśmy przygotować się do śmierci. Wszystko jest niepewne ale śmierć jest pewna. Jeśli więc nie jesteś do niej przygotowany, będziesz ogromnie cierpiał ponieważ nie będziesz gotowy.
Doganiając zaplanowany harmonogram.
Czwartek, 11 czerwca 2009 23:19

Widok z Hanuma La (4950m)
Jesteśmy bardzo szczęśliwi z wiadomości że Jego Świątobliwość i tysiąc pielgrzymów szybko doganiają zaplanowany harmonogram, pomimo trudności które przeszli w wyzwaniu z zewnętrznym otoczeniem. Dzisiaj (11czerwca), doszli już do Hanuma La. Niestety dwie kolejne osoby musiały opuścić grupę z powodu choroby. Mamy nadzieję że wyzdrowieją i w przyszłym tygodniu dołączą do grupy, opcji C. Skorzystaliśmy z okazji aby porozmawiać powtórnie z Jego Świątobliwością, zawiadamiając go o wielu przesłanych mu przez studentów i przyjaciół życzeniach powodzenia.
Taką oto wiadomość przekazał nam Jego Świątobliwość;
" Po prostu nie jestem w stanie wyrazić swojego szczęścia, że mogę odbyć tę podróż. Jestem także bardzo mile zaskoczony tym, że tylu miejscowych ludzi oczekuje nas i wychodzi nam na spotkanie. Ta podróż naprawdę jest moim powrotem do domu. Jak wszyscy, oczywiście odczuwam przeróżne bóle, ale szczęście mojego umysłu przezwycięża te fizyczne trudności. Tysiące ludzi ciągle nas oczekuje, prosząc o nauki i porady. Wszyscy nas proszą byśmy pozostali, ale są tak mili żę nie nalegają rozumiejąc że musimy nadążyć z naszym planem. To wszystko jest naprawdę bardzo zachęcające dla duchowego mistrza takiego jak ja.

Przełęcz w Zanzskar.
Pracowite przedsięwzięcia
21 marca 2009
Miałem wybrać się przed Sikkimem w jednodniową podróż do Miami, nie mogłem jednak wsiąść do samolotu ze względu na pogorszenie mojego stanu zdrowia. Kaszlałem jak szalony. Podejrzewam, że nie wypocząłem dobrze po Ladakhu, było to jak zwykle pracowite przedsięwzięcie. Nie narzekam, jest mi jednak przykro ze względu na mojego ojca chrzestnego – Feliksa, który pracował bardzo ciężko żeby zaaranżować mój program nauk w Miami. Naprawdę czekałem żeby spotkać tam kilku nowych przyjaciół. Niestety karma nie dojrzała w pełni i lekarz powiedział, że nie jestem w zbyt dobrej formie, żeby udawać się w tak długa podróż i muszę w pełni wypocząć zanim zacznę kontynuować dalszy program. Nie mogłem nawet mówić, w momencie gdy mówiłem zaczynałem bez przerwy kaszleć. Martwiło mnie także, że zabiorę ze sobą grypę i ofiaruje wszystkim jako prezent powitalny w Miami, nie było by to chyba zbyt mile? Gdybym tylko miał szanse spotkać tych wspaniałych ludzi w Miami później w tym roku. Z pewnością spróbuje spełnić ich życzenia – jakiekolwiek mają.
Jak zwykle moja karma nie pozwoliła mi w pełni wypocząć, kilka dni potem musiałem być w Sikkimie, starożytnym buddyjskim królestwie pobłogosławionym prze Guru Zrodzonego z Lotosu, zwanym także po sikkimsku Drejong. Pemba Tsering, sekretarz mojego klasztoru w Darjeeling, pracował naprawdę ciężko, żeby spełnić życzenia wszystkich, robiąc to spełnił równocześnie moje życzenia.
Ludzie są tam cudowni i bardzo ciepli. Jest długa lista tych którym chciałbym podziękować jak choćby grupa ośmiu dziewcząt które pracowały tak ciężko, żeby to spotkanie mogło się odbyć, Shri TT Dorje i jego cudowna uzdolniona żona, lokalne organizacje buddyjskie Khenpo, który tak doskonale przetłumaczył moje nauki na nepalski.
Z powrotem z Maratiki
12 lutego 2009
Właśnie dotarłem parę godzin temu po bardzo owocnej pieszej pielgrzymce do Maratiki i z powrotem. Były zasadniczo dwa powody, które skłoniły mnie do zorganizowania mnie spontanicznie tej pieszej pielgrzymki. Po pierwsze, chciałem zrobić to, żeby zadedykować ją długowieczności wszystkich oświeconych mistrzów, szczególnie moich własnych guru i moich rodziców. Po drugie, jako że wszystkie moje 200 mniszek tutaj w Druk Amitabha Mountain skończyły właśnie swoje 8-miesięczne odosobnienie i egzamin, który zdały bardzo dobrze i ponieważ wykonały tak dobrą robotę, więc zdecydowałem zabrać je na pieszą pielgrzymkę. Zajęło to nam 3 dni drogi w tamtą stronę, 3 dni pobytu tam i 3 dni drogi z powrotem. Wielu ludzi uważało, że nie powinienem iść na pieszą pielgrzymkę do Maratiki, ponieważ mówili mi: "Masz trudności oddechowe, twoje stopy ucierpią, proszę nie idź, weź helikopter". Wszystkie te moje problemy są dobrze znane ludziom.
Schodzenie w dół nie jest tak trudne, ale wchodzenie na górę było bardzo trudne, szczególnie kiedy droga była bardzo stroma. Przypuszczam, że jadłem za dużo i ćwiczyłem za mało, więc miałem skrócony oddech, jednak czułem się tak szczęśliwy, kiedy ponad 200 osób było tak szczęśliwych spędzając czas razem, powtarzając mantry, idąć w dół i w górę, kupując jedzenie i picie od lokalnych ludzi i rozdając je wszystkim. Mieliśmy naprawdę tak dużo zabawy wymieniając nasze rzeczy, rozdając jedzenie i picie każdemu. Nie mogłem uwierzyć, że w tak odległym rejonie prawie wszystko było dostępne, kiedy tego potrzebowaliśmy.
Drukpa Yongdzin wraca
17 stycznia 2009
Myślałem, żeby zatrzymać te nowiny aż do początku Pierwszego ADC, ale potem pomyślałem, że komitet organizacyjny miałby duże trudności, gdybym nie powiedział czegoś teraz.
Dla tych z was, którzy śledzą nowości, albo czytają magazyn "Dragon", czy też oglądają nasze DVD lub ci, którzy wykonują swoją praktykę Ngondro i modlitwę Sengey Tsewa linii, musi być wiadome, że Drukpa Yongdzin Rinpocze jest jednym z najważniejszych mistrzów Linii Drukpa. Pierwszy Yongdzin Lhatsewa Ngawang Zangpo był wielkim i oświeconym uczniem Czwartego Drukpy Pema Karpo. Później Drugi Yongdzin Kunga Lhundrub stał się ukochanym guru Piątego Dalajlamy, który ofiarował mu ogromną posiadłość, na której Drugi Yongdzin ufundował jeden z najważniejszych ośrodków monastycznych dla naszej linii, klasztor Dechen Choekhor Ling. Drukpa Yongdzinowie i Drukpa Choegonowie zawsze cieszyli się bardzo bliskim związkiem guru-uczeń na przestrzeni kilku przeszłych wieków. Jak wiecie mamy dwóch Choegon Rinpoczów i dwóch Yongdzin Rinpoczów. Mamy również dwa Dechen Choekhor w Indiach, jeden w Dehra Dun, ustanowiony w 1966 roku, a drugi w Kullu, ustanowiony w 1996 roku. Oba są aktywnie zarządzane przez naszych ukochanych i mocno szanowanych Drukpa Choegon Rinpoczów, którzy są żyjącymi przykładami mistrzów naszej linii jogi, poświęcających całe swoje życie dla dobra czujących istot poprzez rozprzestrzenianie nauk oświeconych mistrzów Linii Smoka.
Lorepa powraca
12 stycznia 2009
Zaraz po powrocie z cyklu nauczania w Europie, dokładnie w kilka minut potem jak przybyłem do hotelu, spotkałem inkarnację Gyalwa Lorepy. Po raz pierwszy spotkaliśmy się w tym życiu i był to wspaniały i bardzo poruszający moment dla mnie, spotkać go i jego cudowną rodzinę. Dałem mu modlitwę długiego życia, którą dopiero wczoraj napisałem dla niego. To była taka przyjemność móc przekazać mu tekst osobiście, jako że nie oczekiwałem, że spotkam go dzisiaj.
Ten rodzaj cudownych ponownych spotkań w tym życiu, jest rzeczywiście tym co nazywamy; "Tendrel", jest to coś, co ludzkie istoty nie mogą sprawić, aby zdarzyło się w tym życiu, jeżeli nie jest naszym przeznaczeniem, żeby się spotkać. Chcę podziękować Karma Rinpoche za przyprowadzenie Lore Tulku i jego rodziny do hotelu. Byłem tak poruszony, że wciąż bardzo trudno jest mi opisać co czuję, bo przecież Gyalwa Lorepa był bardzo bliskim uczniem Pierwszego Drukpy Tsangpa Gyare i był jego bliskim służącym, aż do śmierci Tsangpa Gyare. Tak więc można powiedzieć, że nasz "Tendrel" dojrzał już ponad 800 lat temu w odległym Tybecie, a w międzyczasie była długa przerwa i teraz w końcu znowu się spotkaliśmy. Ten, znaczy zależność, a drel, znaczy karmiczne powiązanie, tak więc "Tendrel" może być wyjaśniony jako współzależne powiązanie, znacząc, że wszystkie zjawiska są współzależne jedno od drugiego, a więc nic nie istnieje niezależnie. Był to więc wspaniały "Tendrel".
Pożegnanie Przyjaciela
9 stycznia 2009
Jeden z prawdziwych mistrzów opuścił nas dwie noce temu.
Zastanawia mnie jak wielu z nich jest jeszcze tutaj w tym świecie. My, którzy jesteśmy w tej linii, podążając za świętą i drogocenną Linią Drukpy, wydajemy się być w delikatnej sytuacji. Tak więc ci z nas, którzy są we względnie dobrym zdrowiu, muszą pracować ciężko i mądrze dla rozwoju obu, zarówno duchowego jak i materialnego aspektu linii, ze względu na wszystkie istoty. Chciałbym prosić każdego o dołączenie do mnie w moich modlitwach o szybki powrót H. E. Drakseng'a Rinpocze,
Więcej szczegółów na rok 2009
5 stycznia 2009
Za parę godzin wyjeżdżam do Paryża. Nie było tak dobrej frekwencji na programach nauk w Londynie, jak się spodziewałem i jak było poprzednio, ale wielu ludzi uczestniczyło na żywo poprzez internet. Zespół w Wielkiej Brytanii musi przemyśleć, dlaczego tak było. Czy może nadszedł czas, abyśmy poważnie rozważyli, czy nauczanie w Wielkiej Brytanii i paru innych miejscach, gdzie moja fizyczna obecność nie jest tak ważna, mogło odbywać się poprzez oglądanie internetu na żywo.
Moje plany na 2009 rok

Byłem naprawdę poruszony po otrzymaniu tak wielu emaili przekierowanych z mojego biura od wielu moich przyjaciół i studentów przesyłających swoje zdjęcia pokazujące, że łączyli się z nami poprzez internet na żywo w naszych modlitwach i działaniach w Drukpa Plourey.
Właśnie wstawiłem niektóre z nich tutaj, żeby podzielić się z wami. Mistrzowie i studenci potrzebują być wspierani jedni przez drugich, to nie może być ruch jednostronny, to musi być ruch dwukierunkowy. Jestem tak bardzo zachęcony reakcjami, że mam cichą nadzieję, że od tego czasu nauki mogą być przekazywane na żywo w internecie. Zobaczymy co się wydarzy w Londynie i w Paryżu.




